Rozdział 4


Powoli otworzyłam oczy. Obok łóżka siedział chłopak. Gdy poczułam, że trzyma moją dłoń po moim ciele przeszły ciarki, które najwyraźniej wyczuł, bo odwrócił się w moją stronę.
- Uffff... W końcu.
- Co się stało, czemu tu jestem? I co ty tutaj robisz?
- Podobno spadłaś ze schodów. Powiedziałem, że jestem twoim przyjacielem, ale nie pozwolili mi wejść, więc jak nikt nie patrzył prześlizgnąłem się przez drzwi - chwilę patrzyłam na niego w ciszy, próbując sobie przypomnieć kim on jest. Chyba domyślił się o co chodzi.
- Czyli jednak... Nic nie pamiętasz?
- Nie bardzo wiem kim jesteś.
- Adam. Coś ci to mówi?
- Niestety nie za bardzo - powiedziałam smutno, na co westchnął.
- Lekarze mówili, że możesz mieć lekkie zaniki pamięci. Powinno niedługo przejść - popatrzył się na mnie z nadzieją. Spojrzałam mu w oczy. Miały przepiękny błękitny kolor. Chwilę tak sobie patrzyliśmy w oczy, lecz przerwał tą wspaniałą chwilę, odwracając wzrok w stronę małego okna.
- A myyy...  - Niepewnie zaczęłam. - Jesteśmy przyjaciółmi?
- Nie... Poznaliśmy się niedawno. Spróbuj sobie przypomnieć.
- Nie potrafię... - W moich oczach pojawiły się łzy. Łzy smutku. Chłopak wytarł moje policzki swoją dłonią i znowu spojrzał mi w oczy. Nagle do pokoju wszedł lekarz, na co chłopak gwałtownie wstał z krzesła.
- A co ty tu robisz?! Kazałem ci poczekać na korytarzu! Wyjdź stąd. Muszę ją zbadać - Chłopak skierował się w stronę drzwi.
- Niech zostanie - powiedziałam w ostatniej chwili.
- Na pewno?
- Tak.
Chłopak niepewnie stanął pod ścianą i uważnie się mi przyglądał. Lekarz odkrył kołdrę spoglądając na moją rękę, która była w gipsie.
- Boli cię?
- Słucham?
- Ręka. Czy cię boli?
- Trochę.
Potem zaczął dotykać palcami moje żebra, co chwilę pytając się, czy mnie boli. Odszedł od łóżka, po czym zanotował coś na kartce i wyszedł bez słowa, trzaskając za sobą drzwiami. Chyba nie był w chumorze.
- Ciekawie to wyglądało, jak cię tak obmacywał - kompletnie zapomniałam, że w pokoju był Adam.
- Pfff... Nie obmacywał mnie, tylko sprawdzał czy żebra mi się nie połamały.
- Ale macnął cię po cycku.
- Adam! Przestań! To nie prawda!
- Jeśli on tego nie zrobił, to ja mogę - pewnym krokiem podszedł do łóżka na co szybko wstałam z jego drugiej strony. Trochę się zachwiałam, a lewa noga kompletnie odmówiła posłuszeństwa i mimowolnie się ugięła. Chłopak szybko do mnie podbiegł, łapiąc mnie, zanim upadłam na podłogę. Wziął mnie na ręce i położył z powrotem na łóżko.
- Musisz odpocząć.
- Dobrze.
- Zostawię cię tu. Musisz się przespać.
- Nie. Zostań. Potrzebuję towarzystwa. Tak czuję się bezpieczniej.


***

- Naprawdę sturlałam się po schodach? - Zaczęłam się śmiać, w drodze do domu.
- Tak. Znalazłam cię leżącą prawie pod drzwiami.
- Czemu to zawsze ja mam takiego pecha?
- Ale jeż wszystko pamiętasz? - Mama spojrzała niepewnie w moją stronę.
- Tak. Wszystko.
- To się cieszę. Ale następnym razem nie biegaj tak po schodach, dobrze?
- Tak, mamo.
- Chodź, pomogę ci wysiąść.
- Mamo! Mam złamaną tylko rękę, a nie nogi!
- No dobrze, to wysiądź sama - po kilku godzinach leżenia w szpitalu w końcu weszłam do domu. Na stole ciągle stać mój obiad.
- Chyba nie będziesz tego jeść? - Za plecami usłyszałam śmiech mamy. Ona w każdej sytuacji próbuje zachować poczucie humoru. Uwielbiam w niej to, chociaż czasami jest irytująca. Podeszłam do schodów i złapałam się poręczy. Wzięłam głęboki oddech i powoli weszłam na górę, po czym skierowałam się do pokoju.

Od: Adam
Hej, może przyjedziesz dziś do mnie?

Gdy rozmawiałam z nim w szpitalu, uznałam go za świetnego przyjaciela. Na początku, gdy na siebie wpadliśmy ,myślałam, że jest zimnym chujem. Na szczęście się myliłam. Bardzo go lubię.

Do: Adam
Jak po mnie przyjedziesz, to z chęcią.

Od: Adam
Ale masz wymagania :p

Do: Adam
To jedziesz?

Od: Adam
Zaraz będę.

Chwilę potem czerwony samochód stanął pod bramą. Chłopak otworzył mi drzwi od strony pasażera.
- Hej. Jak się czujesz?
- Nie najgorzej. Tylko ta ręka jeszcze mnie boli.
- Potem mogę dać ci leki przeciwbólowe.
- Dzięki.
Po chwili już byliśmy w domu chłopaka.
- Usiądź na kanapie, zaraz ci coś przyniosę - Adam podał mi dwie małe białe tabletki.
- Skąd mam pewność, że to przeciwbólowe?
- A co? Myślisz, że to tabletki gwałtu? Sądzisz, że chciałbym cię zgwałcić? - Uśmiechnął się chytrze.
- Nigdy nic nie wiadomo. Znam cię tylko kilka dni.
- Jeśli nie chcesz, to ich nie bierz.
Jednak zdecydowałam się je połknąć, następnie popijając wodą.
- I co, jak się czujesz? Zgwałcona? - Znowu się uśmiechnął.
- Tak. Czuję jak gwałcisz mnie swoimi oczkami - nic nie odpowiedział, tylko spojrzał mi w oczy. Chwilę siedzieliśmy w ciszy. Starałam się na niego nie patrzeć, ale jego mięśnie zarysowane pod koszulką ściągały na siebie całą moją uwagę.
- Chcę sprzedać dom.
- Co? Jak to? Czemu? nie podoba ci się?
- Jest za duży jak na jedną osobę.
- No w sumie tak.
- I chciałbym przenieść się bardziej w stronę centrum. Tam mam więcej możliwości. Sklepy, szkoła... Tego mi tu brakuje.
- Rzeczywiście... To ma sens. Już wiesz gdzie chcesz mieszkać?
- Tak, znalazłem ładne mieszkanie, około dwa przystanki od szkoły. 
- Mhm... 
- Chcesz, to mogę ci je pokazać.
- Ale mamy tam teraz pojechać?
- Nieee... Co ty. Mam zdjęcia na telefonie - Chłopak pokazał mi kilka zdjęć niedużego mieszkania.
- Podoba mi się. Mogłabym tam mieszkać.
- To fajnie. Emmm... Sory, ale nie obraziłabyś się, gdybym wziął teraz prysznic? Nie miałem czasu zrobić tego wcześniej,
- Jasne, nie ma problemu. Poczekam tutaj.
Chłopak poszedł na górę i zamknął się w łazience. Po chwili siedzenia na kanapie weszłam na górę, do jego pokoju. Na jednej ze ścian wisiało ze sto zdjęć. Podeszłam bliżej i... Super. Zdjęcia jakiejś kobiety. Może to jego dziewczyna? Nie mówił mi o niej. Usiadłam na jego miękkim łóżku, czekając, aż wyjdzie z łazienki. Po chwili drzwi się otworzyły, a w nich pojawił się Adam... w samych bokserkach!
- Oh... jesteś tutaj - chłopak podszedł do szafy i wyciągnął z niej czarne dresy, Szybko wciągnął je i zawiązał sznurki.
- Tak, na dole się nudziłam. Wiesz co? Tak sobie myślę, że dobrze, że miałeś na sobie bokserki...
- Ale by było gdybym ich nie założył - zaśmiał się.
- Oślepłabym przez ciebie!
- Nie martw się...
- Trenujesz coś? - Spytałam, patrząc się na jego wyrzeźbiony brzuch, po którym jeszcze spływały krople wody.
- Czasami chodzę na siłownię, ale to tyle.
- Mhm... - chwilę wpatrywałam się w jego mięśnie, lecz po chwili zakrył się rękami.
- Nie patrz się tak na mnie - zaśmiał się.
- To załóż koszulkę! - Chłopak posłuchał się i założył biały t-shirt.
- Już. teraz lepiej?
- Nieee... Miałam nadzieję, że jednak tego nie zrobisz... - Zaśmiał się, po czym zdjął koszulkę.
- Pfffff... Od kiedy ty się mnie tak słuchasz?
- Od kiedy mi rozkazujesz - powoli do mnie podszedł.
- Spojrzałam w górę, na jego twarz. Jego błękitne oczy były wpatrzone w moje. Chwilę tak się patrzyliśmy, lecz przerwał nam dzwonek telefonu.
- Moja mama - pokazałam mu wyświetlacz telefonu.

- Halo?
- Jezu, Ania! Przestraszyłam się! Tak nagle zniknęłaś z domu!
- Mamo, mówiłam ci, że jadę do Adama!
- Nie mówiłaś!
- Wydawało mi się, że mówiłam... Tak czy inaczej nie jestem już dzieckiem! Poradzę sobie.
- Dobrze. Tak tylko chciałam się upewnić. Mam nadzieję, że wam nie przerwałam...
- Mamo!
- No co?
- My nie jesteśmy razem! - Rozłączyłam się.

- Czy twoja mama myśli, że jesteśmy parą? - Zaczął się śmiać.
- Już chyba nie. A propos par, kim jest ta dziewczyna na zdjęciach? - Wskazałam ścianę z fotografiami. Chłopak popatrzył się na zdjęcia, na mnie i cicho odpowiedział:
- Moja była dziewczyna - podszedł do zdjęć i gwałtownie zerwał połowę z nich. Wstałam z łóżka i podeszłam do niego, po czym przytuliłam go od tyłu.
- Czemu była? Jak zerwaliście?
- Zdradziła mnie. Wolała innego. Jakiegoś Mike' a...
- Wiem który to...
- Ja też. Niestety... Ale mimo to przyjaźnimy się.
- Serio?
- Tak. Zerwał z nią - westchnął. - Ona chyba się gdzieś wyprowadziła, bo dawno jej nie widziałem. Kilka minut tak staliśmy. Ja go trzymałam, a on zrywał resztki zdjęć. Gdy skończył, odwrócił się do mnie przodem.
- Idziesz na tą imprezę do Mike'a? Zaprosił cię?
- Oczywiście! Praktycznie co roku przyjeżdżam.
- O, super! Mógłbyś mnie zabrać?
- Przepraszam, ale nie jadę moim samochodem. Chyba wiesz czemu...
- O rany! Nie pomyślałam - zaśmiałam się.
- A z kim jedziesz?
- Taksówką. Chcesz jechać ze mną?
- Nie jeżdżę taksówkami. Za dużo razy oglądałam horrory, gdzie taksówkarz był mordercą...
- Pffff... To fikcja.
- Wiem, ale i tak mnie to przeraża. A co jeśli kiedyś ktoś na tych siedzeniach uprawiał seks?! Albo jakaś kobieta urodziła dziecko?!
- Fuj...
- No właśnie!
- Jesteś straszna! Teraz już nie wiem czy mam brać tą taksówkę... - Uśmiechnął się.
- Weź! Zapomnij o tym co ci mówiłam. Ja pojadę z mamą.
- Okej. To... Chcesz coś obejrzeć?
- Zależy co?
- Legion Smobójców?
- O tak! Uwielbiam to!
- Chodź na dół. Zrobię popcorn.
Usiedliśmy na kanapie, a Adam włączył film. Siedziałam pod kocem, przytulona do niego.
Naprawdę go lubię, chociaż znamy się tylko kilka dni. Ale to tylko przyjaźń, nic więcej.

#Adam

- Ej, mała... - Ania zasnęła, leżąc na mnie. 
- Eh... Co chcesz...?
- Już północ. Zasnęliśmy.
- O rany, serio?
- Mhm...
- Dobrze mi tak.
- Mi też, ale wypadałoby wrócić do domu na noc.
- Mhm... - Oczy jej się zamknęły i chyba znowu zasnęła. Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do łóżka, a sam poszedłem spać do swojego.

***

Gdy poczułem, że jest mi strasznie gorąco otworzyłem oczy. No tak, obok mnie leżał grzejnik - Ania.
- Ej... Co ty tu robisz? - Dziewczyna nie odpowiedziała, tylko przytuliła się do mnie. - Hej, wstawaj.
- Nie... Lubię jak jest mi ciepło, gdy śpię.
- Ja też, ale już dziesiąta. Chcesz coś zjeść?
- Mhm...
- To mnie puść, bo będziesz głodować - Zaśmiałem się, próbując wyswobodzić się z uścisku Ani. Poszedłem na dół i "ugotowałem" jedyne co potrafię na śniadanie - tosty. Kilka minut później zeszła Ania.

#Ania

Gdy zeszłam do kuchni, zobaczyłam Adama stojącego w kuchni w samych dresach! Chyba robił coś do jedzenia, bo stał tyłem. Jego plecy są bardzo umięśnione. Aż chciałam je dotknąć. Nie mogłam się powstrzymać. Podeszłam do niego i przytuliłam go od tyłu, Przykładając policzek do jego pleców. Jest strasznie gorący. Oczywiście chodzi o temperaturę ciała...
- Hej mała.
- Nie nazywaj mnie mała...
- Ale przyznaj, że nie należysz do wysokich.
- Ale mów do mnie Ania. 
- No dobrze. 
- Co tam gotujesz? 
- Ciężko nazwać to gotowaniem...  Robię tosty. 
- O, super. Jesteś strasznie ciepły. 
- To przez ciebie. Długo tak spałaś w moim łóżku?
- Prawie cały czas. 
- Czemu? 
- Bo smutno mi było samej. 
- O rany, Ania... 
- No co? Przecież jesteśmy przyjaciółmi, prawda? 
- Jasne. Masz tu swoje tosty - usiedliśmy na kanapie. - Spałaś w ubraniu? 
- Mhm. 
- Mogłaś założyć tą koszulkę co ostatnio.
- Ale jak mnie zaniosłeś to spałam, więc jak miałam się przebrać? 
- Wiesz... Najpierw miałem zamiar cię przebrać sam... Ale zrezygnowałem, bo pomyślałem że się wkurzysz... 
- To dobrze pomyślałeś - zaśmiałam się. Gdy zjedliśmy tosty poszliśmy na górę do sypialni Adama. Usiedliśmy na łóżku.
- Możesz wziąć prysznic, ja tu poczekam. 
- Okej, ale nie wchodź. 
- Przyjaciółce bym tego nie zrobił - uśmiechnął się. Weszłam do łazienki, puściłam wodę i zdjęłam ubrania, zostając tylko w bieliźnie. Stanęłam przed lustrem, z zamiarem związania włosów, ale nagle Adam otworzył drzwi, zaglądając do środka. Szybko chwyciłam ręcznik i się nim zakryłam. 
- Jak ci idzie? - Spytał szczerząc się. 
- Mówiłeś, że nie wejdziesz!
- Przecież wiesz, że kłamałem. 
- Wyjdź stąd! Chcę wziąć prysznic! - Starałam się go wypchnąć sprawną ręką, a tą drugą w gipsie trzymałam ręcznik. Chłopak jednym ruchem wyrwał mi go, szeroko się uśmiechając. 
- Adam!!
- Tak Aniu? - Śmiał się. 
- Wyłaź stąd! - Niestety tym razem się nie posłuchał.  Podszedł do mnie, tym samym sprawiając, że szłam do tyłu. Popchnął mnie,  przez co wpadłam pod prysznic. On wszedł zaraz za mną, zamykając drzwi od brodzika.
- Adam! Co ty robisz!? 

#Adam

- Postanowiłem pomóc ci się wykąpać, bo masz rękę w gipsie. 
- Ale w ubraniu? 
- A chcesz się rozebrać? 
- Chodziło mi o ciebie... - Na jej słowa szybko ściągnąłem dresy, zostając w samych bokserkach. Ania patrzyła na mnie w ciszy. Jej bielizna była już całkiem mokra. Moja zresztą też. 
- Łał...  Nie wiedziałam, że jesteś taki umięśniony... - Podeszła do mnie dotykając mnie po brzuchu i klacie. Patrzyłem na jej dłonie w ciszy, próbując zrozumieć co się właśnie dzieje. Spojrzeliśmy sobie w oczy. Podszedłem do niej bliżej, łapiąc ja za talię. Powoli Przyciągnąłem ją do siebie. Staliśmy tak chwilę, bez ruchu, patrząc sobie w oczy. Czekałem, aż mnie odepchnie, lecz nie zrobiła tego. Zrobiła coś, czego kompletnie się nie spodziewałem. Pocałowała mnie. Po chwili zrobiłem to samo. Namiętnie i z uczuciem. Chyba jej się to podobało. W końcu się od niej oderwałem. 
- Przyjaciele tak nie robią - wyszeptałem jej do ucha. 
- Dlatego stąd idziesz - wypchnęła mnie za drzwi, zamykając się w środku. 

#Ania 

Łał... Nie wierzę, że to zrobiłam. Pocałowałam mojego przyjaciela... I to pod prysznicem, w samej bieliźnie! Nie mogę do niego wyjść. Nie po tym, co się stało... Zakręciłam wodę, ubrałam się i usiadłam pod ścianą. Nie wiem co mam teraz zrobić. Usłyszałam, jak schodzi po schodach. Musi być na dole. Teraz mam szansę stąd wyjść. Po cichu otworzyłam drzwi i zeszłam na dół. Szybko pobiegłam do drzwi i wyszłam na dwór. Akurat złapałam mój autobus na przystanku. Po kilkunastu minutach byłam już w domu. Szybko pobiegłam do pokoju i położyłam się na łóżku.

Od: Adam
Czemu uciekłaś...? Ja nie chciałem...

Do: Adam
Czyli mówisz, że niechcący mnie pocałowałeś?

Od: Adam
To ty mnie pocałowałaś.

Do: Adam
Bo zostałam zmuszona!

Od: Adam
...

Do: Adam
Proszę, zapomnijmy o tym...

Czekałam kilka minut a on nie odpisał. To znaczy tak czy nie?













Brak komentarzy:

Prześlij komentarz